środa, 28 grudnia 2011

zapiekane bułeczki

Szybkie zapiekanki, bardzo proste, na które przepis znalazłam parę tygodni temu tu, a zrobiłam je dla chłopaków na próbie zespołu (w ramach przekupienia, żeby dalej ciężko pracowali). Wykorzystałam białą "domową" kiełbasę zapakowaną przez mamę i jajka z ekologicznej hodowli. Szczypiorek, niestety, pędzony, ale cóż zrobić o tej porze roku.




POTRZEBNE:
* duże, pszenne bułki,
* po jednym jajku na każdą bułkę,
* szynka, kiełbasa lub inne mięsko,
* szczypiorek w dużych ilościach,
* ser do posypania,

* piekarnik.









ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Wydrążyć bułki, lub "uklepać" w nich miąższ.
2. Do środka napakować mięso (kiełbasa będzie lepsza podsmażona).
3. Do każdej bułki wbić jajko, posypać szczypiorkiem i serem.
4. Zapiec w piekarniku, aż ser się przypiecze, a jajko zetnie.





piątek, 23 grudnia 2011

ciasteczkowe prezenty



Dzisiaj podzielę się z Wami moimi tegorocznymi awaryjnymi prezentami last minute, idealnymi na czas kryzysu:)
Robiłam je kilka godzin, ale oczywiście nikomu nie polecam robienia WSZYSTKICH rodzajów. Każde z ciasteczek są bardzo proste, wymagają niewielu składników. Wybierzcie swoje ulubione. Nie będę zamieszczała wszystkich przepisów, tylko linki do stron, z których zaczerpnęłam pomysły, oraz moje uwagi i zdjęcia. Bawcie się dobrze i smacznego:)





KORZENNE PIERNICZKI

Znalazłam je na blogu bake & taste. Bardzo trudno zagniatało mi się ciasto, wałkowałam właściwie takie mączne grudki. Efekt świetny, pięknie pachną i wyglądają, polukrowane siedzą w puszcze z owocami, żeby błyskawicznie zmięknąć. 










 KRUCHE CIASTKA - maślane, kakaowe, cynamonowe

Nigdy nie pamiętam dokładnych proporcji, tym razem znalazłam je tu. Dodałam jednak całe jajka, bo były dosyć małe, oraz masło pół na pół z margaryną - margaryna łatwiej się zagniata, a masło daje pyszny smak. Na wpół zagniecione ciasto podzieliłam na trzy części: jedną zostawiłam maślaną, do drugiej dodałam łyżeczkę cynamonu, do trzeciej trochę ciemnego kakao. Wszystkie kruche ciastka ozdobiłam czekoladą.











Gotowe, ostudzone ciastka udekorowałam czekoladą. Kostki deserowej czekolady włożyłam do szklanki, dolałam kilka łyżeczek mleka i podgrzałam w mikrofalówce. Rozpuszczoną czekoladę wlałam do woreczka, odcięłam rożek i namalowałam esy-floresy.













CIASTECZKA BUDYNIOWE

Znajdziecie je na blogu Nieśki. Są niezwykle delikatne, śmietankowe. Ozdobiłam je przed pieczeniem brązowym cukrem trzcinowym, pięknie błyszczą. Moje faworytki świąteczne:)













CIASTKA POTRÓJNIE CZEKOLADOWE

Pierwszy raz zrobiłam je jakiś czas temu i od razu pomyślałam, że są idealne na prezenty. Obłędnie czekoladowe, chrupiące i ciągnące w środku - pycha. Przepis zaczerpnęłam stąd.










KOKOSOWE ŚNIEŻKI

Na brak śniegu idealne. Przepis został nadesłany na nasz konkurs (niedługo rozstrzygnięcie) przez Loriell. Nie zrobiłam zdjęcia... zagapiłam się:) Za to obok kakaowe wycinanki.












 

czwartek, 22 grudnia 2011

krwawe ziemniaczki

 Ten przepis to moja luźna interpretacja pomysłu Nigelli Lawson. Trochę szybsza, trochę bogatsza i jak zwykle, efekt kompromisu:) Krótki czas samego finalnego pieczenia sprawia, że ziemniaczki są genialne na imprezy - można je zrobić wcześniej, a kiedy przyjdzie czas i pora, po prostu wrzucić do pieca.

koszt: mały:)
czas: 20 min. gotowania, 5 minut przygotowania, 10-15 minut pieczenia
porcje: z 4 ziemniaków - sami oceńcie

 


POTRZEBNE:
* 4 duże ziemniaki,
* kulka mozzarelli,
* cebulka i łyżka oleju,
* mały przecier pomidorowy,
* oregano, tabasco, ew. ketchup

ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:
1. Ziemniaki wyszorować, przekroić wzdłuż na pół, ugotować.
2. Podsmażyć cebulkę. Ugotowane ziemniaki przestudzić (za oknem :p), aż będzie je można chwycić w dłoń.
3. Wydrążyć ziemniaki, ale tak, żeby w łupinkach jeszcze co nieco zostało. Wydłubane ziemniacze wnętrza wrzucić do miseczki, połączyć z mozzarellą, cebulką i przecierem dziubiąc intensywnie widelcem:), solidnie doprawić.
4. Napełnić ziemniaki farszem, polać ketchupem, piec w mocno nagrzanym piekarniku, aż ser się stopi, a ziemniaki będą znów gorące.


PS. Jak widzicie, pasują do sałatki warzywnej.., której tu nie wrzucę, bo nie wierzę, że komuś oprócz mnie będzie się chciało kroić jarzynki przez 3 godziny:D

poniedziałek, 19 grudnia 2011

bejta z owocami

Tak niedzielnie - ciasto domowe z prawdziwego zdarzenia (genialnie proste - nic nie można popsuć). U mnie w domu pojawiało się bardzo często, w różnych wydaniach: pieczone od razu z owocami na dużej blasze (taka wersja poniżej, tylko na małej blaszce), pieczone na formie od tarty, ze świeżymi truskawkami i galaretką, lub w tortownicy, późnej przekrojone i przełożone pianką owocową. Nie wiem skąd nazwa, ani co znaczy. Wpisałam ją dzisiaj w google, żeby porównać mój przepis z innymi, ale coś takiego nie istnieje. Cieszcie się więc ciastem doskonale pysznym, puszystym i tak oryginalnym, że nawet google nic o nim nie wiedzą!

W oryginale (czytaj: mama tak robi) margarynę z cukrem uciera się w makutrze, takiej glinianej misie z rowkami. Ja ją dziwnym trafem także posiadam, ale myślę, że spokojnie można wszystko po prostu zmiksować.


POTRZEBNE (na pół porcji - czyli na jedno takie ciasto jak na zdjęciu, upieczone na formie od tarty, na dużą blachę lub tortownicę potrzebne będą podwójne składniki):



* pół kostki margaryny
* pół szklanki cukru
* 2 jajka
* szklanka mąki
* pół cukru wanilinowego
* łyżeczka proszku do pieczenia
* dwa jabłka, gruszki, śliwki, brzoskwinie...lub nic:)

* makutra lub mikser
* piekarnik





ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Nagrzać piekarnik do 180-200 stopni, umyć i pokroić owoce.

2. Utrzeć w makutrze lub mikserem margarynę z cukrem. Gdy będzie jaśniejsza i puszysta, wbić jajka.

3. Do gładkiej masy dodać mąkę, cukier wanilinowy i proszek do pieczenia.

4. Masę wylać na nasmarowaną margaryną i wysypaną mąką blachę.

5. Na cieście ułożyć owoce.

6. Piec do zrumienienia. Można bez obaw zaglądać otwierając drzwiczki - to ciasto "nie do zdarcia".

7. Można posypać cukrem pudrem - ja nie zdążyłam, zanim zaczęło znikać:)





Jeśli macie trochę więcej czasu, owoców można nie piec, tylko ułożyć je na wystudzonym cieście i zalać na wpół zastygłą galaretką - wygląda wtedy bardziej elegancko. Można też przygotować podwójną porcję, upiec w tortownicy, przekroić na trzy części jak biszkopt i przełożyć pianką owocową. Jak ją zrobić? Przygotować galaretkę z mniejszą ilością wody niż w przepisie, a lekko zastygniętą połączyć z bitą śmietaną i ew. drobno pokrojonymi owocami. Taki tort wygląda genialne, kiedy przełoży się go pianką truskawkową, a na wierzchu położy białą piankę udekorowaną truskawkami - zawsze dostawałam taki na urodziny:D




PS. wybaczcie "wybrakowane" zdjęcie - zanim zdążyłam je zrobić, kawał ciasta już zniknął... reszta nie wytrzymała nawet pół godziny:)

środa, 14 grudnia 2011

zielony makaron

Na szybko, bardzo prosto (uwaga, przepis łopatologiczne rozpisany!) i zielono - w sam raz na braki zieleni za oknem. Makaron wyglądałby znacznie dostojniej, gdybym kupiła wstążki (o patrz, muszelki, kup muszelki, kup muszelki, muszelki zrób ze szpinakiem...). A skąd jajko? Bo "chodziły" za mną jajka na twardo od kilku dni, poza tym pasują do szpinaku. Po zjedzeniu przemyślałam dokładniej sprawę i odkryłam, czego mi w tym daniu brakowało. Podsmażonej, długodojrzewającej szynki. Lub bekonu, o. Wersja bezmięsna też pyszna:)


czas: 10-15 minut (czas gotowania makaronu + dosłownie moment)
koszt: ok. 8 zł
porcje: z tych składników dwie



POTRZEBA:
* pół opakowania, czyli 250 gram makaronu jakiegokolwiek
* opakowanie mrożonego szpinaku rozdrobnionego
* ze dwa ząbki czosnku
* serek topiony i łyżka śmietany lub więcej niż jeden serek topiony lub jakiś inny ser i śmietana lub ser typu feta bez śmietany lub wszystko jedno
* trzy jajka, sól i pieprz





ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Wstawić wodę na makaron. Gdy zacznie się gotować, posolić, wrzucić makaron, mieszać raz po raz.

2. Jajka zalać zimną wodą, gotować na twardo czyli >5 minut.

3. Na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju (lub bez, jeśli jest teflonowa) wrzucić tabliczkę lub kostki szpinaku. Roztopić, smażyć mieszając, aż odparuje zbędna woda.

4. Do szpinaku dodać ser i śmietanę w wybranej przez siebie konfiguracji:). Pomieszać, aż wszystko się połączy. Solidnie doprawić.

5. Odcedzić porządnie makaron, wrzucić go do szpinaku, posmażyć moment, aż zrobi się równomiernie zielony.

6. Zdjąć jajka z gazu, odlać wodę, zalać na chwilę zimną, co by paluchów nie poparzyć, obrać, pokroić, przystroić makaron.

7. Zajadać póki ciepłe.

niedziela, 11 grudnia 2011

Nuggetsy z ananasem

Przepisy na nuggetsy pojawiają się tu i ówdzie, ale w takiej formie pierwszy raz widziałam je i jadłam u Dobrochny, najlepszego znanego mi kucharza w kategorii wiekowej junior:). Pomysł z krakersami widziałam też w jednym z programów Nigelli, z tym, że ona kurczaka moczyła z maślance.

Cała potrawa, którą chcę Was dzisiaj "zarazić" powinna nazywać się: chrupiące nuggetsy z ryżem curry i ostrym sosem ananasowym, jest prosta, przepyszna i pięknie wygląda, więc nadaje się też na randkę typu zimowego: dobra kolacja, kaloryfer na full, ... :)  Przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale możecie sobie wszystko wcześniej uszykować, a we właściwym momencie włożyć blaszkę do rozgrzanego piekarnika. Tyle tytułem wstępu, gotujmy:) Tfu, pieczmy.



czas: 40 minut razem z pieczeniem, jeśli sprytnie obmyślicie kolejność
koszt: 13-14 zł
porcje: 2 (według listy poniżej, na zdjęciach jest porcja dla 4 osób)

POTRZEBNE: 
 
* pierś z kurczaka
* paczka słonych krakersów
* mały jogurt naturalny
* 1-2 woreczki ryżu
* puszka ananasa
* sól, pieprz, tabasco lub chili
* curry lub coś w stylu "kostka orientalna"

* piekarnik (choć robiłam je też na patelni grillowej), lub w wersji megakalorycznej patelnia i dużo oleju


 

ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Ugotować ryż z odrobiną soli i łyżeczką-dwoma curry lub gotową przyprawą orientalną np. w kostkach.

2. Pierś z kurczaka pokroić na niewielkie kawałki, wrzucić do miski. Dodać 2-3 łyżki jogurtu, trochę chili lub tabasco, sól i co jeszcze wpadnie w ręce. Mi wpadł sos sojowy i łyżka koncentratu pomidorowego - fajny efekt.

3. Zostawić kurczaka na moment. W tym czasie włożyć krakersy do woreczka, zawiązać i utłuc na miazgę tłuczkiem, kopystką..., albo podeptać solidnie.

4. Kawałki kurczaka panierować w krakersach i układać na blaszce. Piec w mocno nagrzanym piekarniku.

5. Kiedy ryż się gotuje, a kurczak piecze, przygotować sos ananasowy: odsączyć i pokroić ananasa, zalać resztą jogurtu i solidnie popieprzyć. Można dodać trochę soku z cytryny.

6. Wyjąć ryż z wody, kurczaka z pieca, ułożyć ładnie i dodać sos. Gwarantuję, że będzie pysznie:)

czwartek, 8 grudnia 2011

KONKURS!! z nagrodaaami:)

Kochani,
święta się zbliżają, nie wszyscy jeszcze poczuli ten nastrój, więc żeby poczuli, organizujemy konkurs.

Zasady są proste: potrawa zimowa lub w klimacie świątecznym, taka, którą można przygotować w studenckim mieszkaniu lub akademiku i poczęstować przyjaciół. Może to być też świąteczny prezent kulinarny, np. ciasteczka. Ma być prosto, niedrogo (do powiedzmy 20 zł), pomysłowo, i żeby nie było za dużo pracy ani bałaganu:).

Przepisy należy zrealizować i dodać do akcji mikserowej lub durszlakowej (mamy pewne problemy, durszlak dołączy później, jeśli nie wcale...), jeśli nie należycie do żadnego z tych "zgrupowań", a macie kulinarnego bloga, to link do Waszego posta umieśćcie w komentarzu. Wasze posty powinny zawierać baner naszej akcji. Jeżeli natomiast nie blogujecie - realizację możecie wysłać nam e-mailem: samawkuchni@gmail.com.

Akcja trwa od 11 do 22 grudnia, wyniki konkursu ogłoszone zostaną po świętach (zastrzegamy sobie subiektywną ocenę, ale solidnie uzasadnioną).

W najbliższym czasie na facebooku szukajcie sondy-głosowania na temat nagrody - mamy kilka pomysłów:).
Czekamy z niecierpliwością na Wasze pomysły!:)

środa, 7 grudnia 2011

pieczony łosoś

Dziś student w wersji powypłatowej:). Łosoś to ryba, którą lubią nawet osoby twierdzące, że ryb zasadniczo nie jedzą. Wykład o kwasach omega-3 raczej w tym miejscu nie znajdzie poklasku, ale fakt faktem, ryby raz po raz jeść należy, a to jest moja absolutnie ulubiona forma ich przygotowywania - włożyć do piekarnika, nastawić alarm i zająć się czymś ciekawym:). Łososia można zastąpić inną rybą, powinno być równie przepysznie. Skoro piekarnik jest już nagrzany, jako dodatek polecam pieczone ziemniaczki, które na blogu już były.


porcje: dla dwóch osób
czas: 15 minut + pół godziny w piekarniku
koszt: ok. 18 zł (to głównie zależy od łososia)

POTRZEBA:

* świeży łosoś (ja kupiłam dwa duże dzwonka, ale może być też płat lub więcej małych kawałków),
* jedna cebula,
* ząbek czosnku,
* jeden duży por,
* ok. dwie łyżki masła,
* sól, pieprz i ew. cytryna.


ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Jeśli dodatkiem mają być pieczone ziemniaki, trzeba zacząć od nich, bo pieką się dłużej (jak je zrobić - klik).

2. Na małej patelni roztopić łyżkę masła, usmażyć na nim pokrojoną w półksiężyce cebulę i pora w plastry.

3. W czasie, gdy por mięknie, nasmarować żaroodporne naczynie masłem, umyć i osuszyć rybę.

4. Doprawić zawartość patelni,, łososia natrzeć z obu stron solą i pieprzem, można pokropić sokiem z cytryny.

5. W naczyniu żaroodpornym upchnąć rybkę, zasypać porem i cebulą, wstawić do piekarnika, gdzie ziemniaki zaczynają się delikatnie rumienić.

6. Początkowo (ok 10-15 minut) piec z przykryciem, gdy ryba będzie prawie gotowa (w przypadku łososia straci na różowości:), można zdjąć pokrywkę.

7. Jeśli nie zaliczyliście po drodze katastrofy generującej opóźnienia, ziemniaczki i ryba powinny być gotowe w mniej więcej tym samym czasie. Wystarczy wyłożyć na talerz i odganiać się od zwabionych wspaniałym zapachem współlokatorów...lub ich poczęstować:)



UWAGA! już niedługo na studenciwkuchni.blogspot.com
- świąteczny konkurs
zaglądajcie na facebooka, będzie głosowanie, jaką chcielibyście dostać nagrodę:)

niedziela, 4 grudnia 2011

sos śmietankowo-serowy (do wszystkiego:)

Zdarza się tak, że przyrządzam jedzonko tylko dla siebie, co sprawia mi dużo mniejszą frajdę. Wtedy najczęściej gotuję lub podsmażam wszystkie warzywa, które wpadną mi w ręce, gotuję ryż lub makaron, albo robię grzanki, a wszystko łączę bardzo szybkim i bardzo prostym sosem (i bardzo kalorycznym, zapewne:D). Spróbujcie, pasuje do wszystkiego. Warzywa, których użyłam (tym razem z mrożonki), pasują też do podsmażonego kurczaka.


POTRZEBNE:
* pół kubełka śmietany "do zupy",
* jajko,
* serek topiony, żółty ser, niebieski ser pleśniowy (najlepiej), ale może być chyba każdy,
* trochę mleka, gdyby sos był zbyt gęsty.

Przygotowanie trudno wypunktować. Trzeba roztrzepać jajko, dodać śmietanę i ser, podgrzać aż wszystko się rozpuści i zgęstnieje. Można też taką "miksturę" dodać do usmażonych warzyw lub kurczaka, prosto na patelnię.

Eksperymentujcie dodając np. curry, bazylię lub sporą ilość pieprzu ziołowego:)

Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na "szybki obiad"?(:

czwartek, 1 grudnia 2011

curry z warzywami

 Dziś jedna z bardzo wielu wariacji warzywno-mięsno-ryżowych, które robię, gdy zależy mi na czasie i brakuje pomysłu. Nie będę nikogo zniechęcać do sosów ze słoika, to ciekawa baza, z której można ulepić jak z plasteliny, za każdym razem coś innego. Tym razem pikantny sos curry (z założenia służący do zalania nim usmażonego kurczaka i podania z ryżem) został podstawą dania trochę szalonego i wymyślonego na poczekaniu. To tylko luźny pomysł, chodzi o to, żeby nie trzymać się żadnego przepisu, zwłaszcza tego na opakowaniu:) Ja zrobiłam to tak:


czas: 25 minut
koszt: ok. 14 zł
porcje: 3-4 (aby nastąpiło cudowne rozmnożenie, można dodać więcej ryżu)

POTRZEBNE:
* mięso mielone, ok. pół kilo,
* 1-2 cebulki,
* kolorowe papryki,
* marchewka,
* dwa woreczki brązowego ryżu
                                            * sos curry ze słoika

ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:
1. Ugotować ryż. Pokroić warzywa w dowolne kształty, marchewkę radzę w słupki.
2. Na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju wrzucić w kolejności: cebulkę, mielone, marchewkę, paprykę. Wtedy marchewka będzie jeszcze trochę chrupiąca, a papryka już nie surowa.
3. Kiedy ryż się ugotuje, wrzucić go na patelnię, posmażyć chwilę, aż wchłonie sok z warzyw.
4. Zalać wszystko sosem, poczekać, aż się zagotuje. Być może trzeba będzie doprawić.



I to wszystko. Można zmienić sos, zamiast ryżu użyć makaronu, mielone zmienić na kurczaka, wybrać inne warzywa... Możliwości jest mnóstwo. Jedyna droga na skróty, której zupełnie nie pojmuję, jest gotowy sos bolognese - zawsze robię go sama (robi go też Sandra - przepis). Z innych korzystam, raczej rzadko, ale zdarza się. Staram się tylko zostawić pole dla wyobraźni i tego, na co mam akurat ochotę:).

A Wy? Przyznajcie się do gotowania "na skróty":)

poniedziałek, 28 listopada 2011

surówka z marchewki

Ten wpis jest raczej w ramach przypomnienia, że jesień w pełni, porcja witamin się przyda, a surówkę robi się błyskawicznie. Podobno polskie surówki i sałatki to unikaty na skalę światową, tylko w naszym kraju sałatka nie zawiera sałaty, a w jednej miseczce miesza się surowe i gotowane warzywa, i to często z majonezem. Tym razem zupełnie na surowo, idealnie na drugie śniadanie na uczelnię:) lub kolorowy dodatek do obiadu.


czas: 5 minut
koszt: minimalny

porcje: 2-3 lub jedna dla marchewkowego potwora

POTRZEBNE:
*3-4 marchewki
*jedno twarde jabłko
*trochę soku z cytryny
*dla słodkolubnych: łyżeczka cukru
*tarka do warzyw


ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Wszystkie składniki dokładnie umyć, marchewki i jabłko obrać.
2. Zetrzeć na tarce, u mnie w domu marchewkę ucierało się na bardzo drobnych oczkach, a jabłko na większych. Ja jestem kulinarnym leniem, więc trę wszystko na grubych oczkach. Dlatego jabłko powinno być twarde - nie "zginie" w marchewce.
3. Doprawić cytryną i cukrem.

Jeśli zrobicie ją wieczorem, surówka spokojnie może poczekać do rana w lodówce, o ile zamkniecie ją szczelnie, np. w pudełku z pokrywką. Sok z cytryny spowoduje, że jabłko nie zrobi się brązowe.

bon appétit!

niedziela, 27 listopada 2011

zupa irlandzka

Jest coraz zimniej i chociaż nie miałabym nic przeciwko, żeby wiosna zaczęła się przed pierwszym śniegiem, mam ogromną słabość do zimowych, rozgrzewających zup. Ten przepis "sprzedała" mi babcia, ale wcale nie jest typowo babciny, zupa jest bardzo oryginalna w smaku, syta, a co najważniejsze - robiłam ją wczoraj pierwszy raz i wyszła doskonała:) Poza tym, jest mało absorbująca, robi się praktycznie sama i nie potrzeba do niej skomplikowanych sprzętów. Za to sprawia wrażenie bardzo "niestudenckiej":) Noże w dłoń, bo zaczynamy od krojenia:)

czas: ok. pół godziny, + kilkanaście minut gotowania wszystkiego razem
koszt: 15 zł
porcje: 6 naprawdę sporych


POTRZEBNE:
* 2 litry bulionu (jak zwykle, może być z kostki)
* pół kilo mielonego mięsa i przyprawy do niego (takie, jak lubicie, może być gotowa mieszanka odpowiednia do mięsa, u mnie: majeranek, sól, pieprz i trochę tymianku, bo ja do wszystkiego dodaję tymianek:)
* duży por
* trzy ziemniaki
* puszka czerwonej fasoli
* koncentrat pomidorowy (mały) lub przecier
* mały kubełek śmietany do zupy (kwaśna, 18%)
* ze dwie łyżki oliwy lub oleju do smażenia, dodatkowe przyprawy, jeśli chcecie, u mnie: tabasco (tabasco jest efektem wiecznego kompromisu: ty dajesz tymianek, ja tabasco)

* patelnia i duży garnek (te dwa litry bulionu powinny zajmować maksymalnie 2/3 garnka)


ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Zagotować w garnku wrzątek na bulion, to potrwa tyle, ile zrobienie klopsików.

2. Z mielonego mięsa i przypraw ulepić małe klopsiki. Nie dodawać żadnych bułek tartych, jajek - samo mięsko. Klopsiki usmażyć na patelni i wrzucić do gotującego się bulionu.

3. Kiedy klopsiki się smażą, obrać ziemniaki, pokroić je w kostkę, a pora w półokręgi (nie mam bladego pojęcia, jak inaczej to nazwać), podsmażyć (ziemniaki i tak będą surowe) - do gara.

4. Fasolę przepłukać - do gara. Pogotować trochę.

5. Kiedy ziemniaki zaczną mięknąć, do zupy dodać przecier lub koncentrat pomidorowy. Na tyle dużo, żeby bulion był zdecydowanie czerwony, ale nie aż tak dużo, żeby smakował jak pomidorowa.

6. Na sam koniec gotowania do zupy dodać śmietanę. Osobiście nie przepadam za zabielanymi zupami, ale ta jest wyjątkiem - śmietana połączyła wszystkie z pozoru niepasujące składniki w całość. I znowu - nie zróbcie zupy śmietankowej:), ja dodałam 2-3 łyżki do garnka, gdy ktoś lubi więcej, może sobie dodać bezpośrednio na talerz - jak na zdjęciu.



Grzejcie łapki o miseczkę:) i wypatrujcie śniegu... ja chyba zapadnę w sen zimowy.

czwartek, 24 listopada 2011

Sprawdź swoją wiedzę kulinarną - QUIZ

Wszystkich chętnych do sprawdzenia poziomu swojej kulinarnej wiedzy zapraszamy do rozwiązywania testu, przygotowanego specjalnie z myślą o naszych czytelnikach. W szybki i łatwy sposób dostaniecie odpowiedź na pytanie w jakim stopniu radzicie sobie z podstawowymi informacjami związanymi z gotowaniem, przydatnymi określeniami czy narzędziami kuchennymi.

Po rozwiązaniu testu wyślijcie Wasze odpowiedzi (1a, 2b, 3c itd.) na adres mailowy samawkuchni@gmail.com najszybciej jak to będzie możliwe otrzymacie maila zwrotnego z prawidłowymi odpowiedziami i liczbą punktów, jaką uzyskaliście.

Tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa! 

Ostatnim krokiem tej zabawy jest porównanie swojego wyniku ze skalą ocen, która znajduje się pod testem.

Przyjemności! 

1. Z jakich produktów zrobić sos beszamelowy?
a) mąki, masła, koncentratu pomidorowego
b) margaryny, mąki, mleka
c) miód, musztarda, ocet i olej 

2. Co to jest kwirlejka?
a) rodzaj stolnicy do ciasta z zaokroąglonymi rogami
b) narzędzie do ubijania piany
c) drewniany przyrząd zakończony "gwiazdką", służący do rozcierania 

3. Do czego używamy zaklepki?
a) do sosów
b) do zup
c) do sosów i zup 

4. Czym można zastąpić ocet?
a) cytryną
b) sosem sojowym
c) wodą z cukrem i solą 

5. Co możemy zrobić z jajka, mleka/wody, mąki i cukru?
a) lane kluski
b) naleśniki
c) ciasto 

6. Jak zrobić kisiel domowym sposobem (bez gotowego z paczki)?
a) z mąki kukurydzianej
b) z mąki ziemniaczanej
c) z mąki pełnoziarnistej 

7. Co się stanie jeśli do sosu lub zupy dodamy wodę wymieszaną z mąką?
a) zagęści się i zwiększy objętość
b) rozrzedzi się i zwiększy objętość
c) zwiększy objętość 

8. Jak długo powinno się gotować jajko na miękko?
a) 3 minuty
b) 10 minut
c) 5-6 minut 

9. Jaki to jest makaron al dente?
a) miękki
b) rozgotowany
c) lekko twardawy 

10. Im wyższy typ mąki to...
a) lepiej
b) gorzej
c) bez różnicy 

SKALA OCEN:

9 - 10 pkt - jesteś kuchennym wymiataczem
6 - 8 pkt - dobrze sobie radzisz w kuchni 
3 - 5 pkt - musisz popracować nad kulinarnymi zdolnościami
0 - 2  pkt - kiepsko znasz się na kuchni i jej tajnikach [powinnaś/powinieneś częściej odwiedzać tego bloga ;)]

Zachęcam do komentowania i chwalenia się swoimi wynikami :) 

tosty francuskie

Coś tym razem na szybko, idealne na błyskawiczną studencką kolację, u mnie co prawda na późne śniadanie, ale ja wszystko robię na opak:) Tosty francuskie, każdy robi je inaczej, ja lubię właśnie tak.

czas: 7 minut
koszt: malutko, zazwyczaj wszystko jest w lodówce
porcje: dowolna ilość (tu dla 3 osób)



POTRZEBNE:

*głęboki talerz lub miska
*patelnia

*ok. pół bochenka chleba (może być czerstwy lub nawet prawie suchy)
*ze dwa jajka
*trochę mleka
*masło, ew. olej
*sól, pieprz
*szczypiorek, ogórek, pomidorek, coś tam, coś tam...:)





ZROBIĆ, CO NASTĘPUJE:

1. Roztrzepać jajko w miseczce, posolić, popieprzyć, dodać odrobinę mleka (im starszy, bardziej czerstwy chleb, tym więcej mleka) 
2. Kawałki chleba zanurzać w jajku z mlekiem, szybko usmażyć na rozgrzanym maśle.
3. Posypać szczypiorkiem, podawać z ogórkiem kiszonym lub pomidorkiem.


-> można podawać też ze świeżymi owocami albo dżemem:)




Durszlak.pl